Zaczął pedagogicznie, co zawsze było dla mnie obrzydliwe, gdyż pedagogika to przymus wywierany przez zepsutą istotę ludzką na istotę niezepsutą i szkołą obłudy; zaczął prognostycznie, a ta metoda nie sprawdza się nawet w meteorologii i uczyniła ją śmieszną nauką; zaczął niby zardzewiały wiatromierz kręcić swoją małpią głową, wywracać bazedowymi gałami i kiwając się nade mną jak belfer pouczać. I tak mówi, i powiada:
- Słuchajcie, Magistrze. To, czegoście się nawarzyli w tej swojej chorej banieczce... cała ta wasza chemia i mieszanie... to czysta bujda, wierzcie! Raz-dwa wywietrzeje, o tak... fiuu! Lepiej ładnie pięknie się opamiętajcie...
- Dziennik pozapokładowy; Slobodan Novak
To może zabrzmiec śmiesznie, ale gdyby nie Wojewódzki, którego oglądałam z przyjaciółką nigdy bym chyba na niego nie wpadła.
OdpowiedzUsuńPrawda? W dodatku, że był tam z Dodą. Ale gdyby nie o w życiu bym na niego nie wpadła.
Usuń