poniedziałek, 12 maja 2014

To wszystko jest o śmierci, tak naprawdę

 W pewnej chwili butelka szampana wyśliznęła mi się z dłoni, jednak, zrobiona z jakiegoś futurystycznego gówna, nie rozbiła się.

(...)

 - Pieprzyć przemysł kreatywny - palnąłem bez zastanowienia. - W mieście ludzie nie mają co jeść.
 Moment. Jego dłoń. Mój policzek. Współrzędne świata przemieszczające się o sześćdziesiąt stopni w lewo, lekkie dzwonienie w uszach, a potem bezruch i cisza. Poczułem, jak jedna z moich dłoni podnosi się do twarzy, choć nie zdawałem sobie sprawy, że nią poruszam.
 On mnie spoliczkował.

 - Supersmutna i prawdziwa historia miłosna; Gary Shteyngart

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz